niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 3 - Pies może zostać!

Po długim odpoczynku dziewczyna wstała i chciała pogłaskać psa, ale coś się stało. Rosalie poczuła, że przy niej nikogo nie ma. Otworzyła oczy i zobaczyła, że psa nie ma. Szybko wstała, ubrała się i jak najszybciej szukała psa żeby rodzice się nie dowiedzieli, że go trzyma w tajemnicy w domu. Rosalie znalazła go. Na szczęście był w kuchni i zjadał wędlinę. Odepchnęła psa od jedzenia i dała mu wczorajszą kiełbasę.
Po śniadaniu Rosalie spytała szeptem mamę czy może iść na spacer. Mama zgodziła się. Jedenastolatka wzięła pieniądze, które były w jej skarbonce i poszła z psem do sklepu żeby kupić mu smycz, obrożę, karmę  i jakąś zabawkę do zabawy. Gdy wracali do domu dziewczyna spotkała Naty. 
- Cześć. - powiedziała Rosalie.
- O!Cześć, jak ja się z tobą dawno nie widziałam - odpowiedziała Naty
- No ja z tobą też... 
I tak pociągnęła się rozmowa. Nie będę wam pisała całej rozmowy (oczywiście).
Gdy tak dwie dziewczyny rozmawiały spacerując, nim się obejrzały była już 19.00.
Nagle przerwało rozmowę dzwonienie telefonu Rosalie.
Dzowonił tata. Dziewczyna odebrała. 
- Tak tato??? - spytała.
- Zbieraj się do domu!!! - wykrzyknął.
- Ok, ok. - powiedziała ze smutkiem.

- Co się stało??? - spytała Naty.
- A nic, muszę po prostu iść już do domu... Może jutro się zobaczymy. - odpowiedziałam
- No dobra to pa!

Gdy wróciłam do domu była 21.30. Jedenastolatka weszła do domu i schowała psa pod bluzę którą miała na sobie. 
- Gdzieś ty była - zapytała mama
- A na spacerze z R... - zapomniała, że ukrywa psa przed rodzicami i powiedziała pierwszą literę imienia jej ukochanego i  najlepszego psa. 
- Z jakim R... ??? - spytała mama
- Z ... yyy... - jąkała się. - Z ... z Rapollo.
-Jakim znów Rapollo???
- Tak ma na imię tata Naty...
- No dobra niby ci wieżę... A teraz szybko myj zęby i spać.
- Ok... 

Po kilku minutach kiedy dziewczyna umyła zęby poszła na górę do sypialni...Przymknęła drzwi i wypuściła psa. Pogłaskała kilka razy psa po głowie i nagle... nagle mama weszła do pokoju bez pukania. Zobaczyła psa i ... i tak krzyczała na nią, że sąsiedzi z oby dwóch stron słyszeli wszystko, czyli np : " co ten pies robi tutaj w domu !!! " " dlaczego nam nie powiedziałaś, że masz psa !!! " .

I w tedy była nie za bardzo miła sytuacja. Mama krzyczała na Rosalie, że ma wynieść tego psa lub go sprzedać, ale dziewczyna tak nie postąpiła. Wzięła ulubioną zabawkę psa, zabrała szybko Ramzesa i... i uciekła z domu. 
Mieszkali pod mostem. Nie mieli co jeść ani pić. Po kilku miesiącach pies urusł.  Ale niestety  odnaleźli jedenastolatkę z psem. Lecz ona dalej wiedziała o tym, że pies nie może zostać. Więc wzięła ulubioną zabawkę Ramzesa i rzuciła mu daleko a w tym czasie gdy pies pobiegł za nią dziewczyna uciekła do samochodu. A Ramzes widział jak uciekała przed nim. Miał już załzawione oczy i kiedy miał w pyszczku zabawkę upuścił ją ze zmartwienia. 
Po miesiącu pies wciąż leżał pod mostem, ale Rosalie nie wiedziała o tym, że wciąż tam jest. Nie miał co jeść był strasznie głodny i wciąż myślał o Rosalie, a Rosalie myślała o nim. I następnego dnia tata przyszedł z wiadomością, że kupił sobie tabletki na alergie. 
Jedenastolatka usłyszała wiadomość i szybko zeszła na dół. Była taka szczęśliwa. Ale nie wiadomo było czy mama chce psa. Tata poprosił Rosalie żeby poszła na górę potem ją zawoła.
Dziewczyna ni wiedziała co tata chce jej powiedzieć, ale nareszcie zawołano ją. 
- No więc tak - zaczął tata.- pogadałem z mamą i... pies może zostać! .
Rosalie krzyknęła jak mogła i szybka się ubrała i zaciągała rodziców do samochodu.
Po podróży na miejscu ( oczywiście pod mostem ) wszyscy szukali psa. Nie mieli nadziei, że go znajdą ale na szczęście go znaleźli. Jedenastolatka na zapas wzięła karmę dla psa, smycz i obrożę. Gdy wszyscy już wsiedli  do samochodu Rosalie dała Ramzesowi karmę bo wiedziała jak był głodny. Kiedy już byli w domu dziewczyna i Ramzes pobiegli szczęśliwie razem na podwórko i tak znowu mogli być koło siebie, a Rosalie miała - to już na pewno - najlepszego przyjaciela na świecie. Wolała go niż Naty, chodź też była jej najlepszą przyjaciółką. Ale Rosalie nie miała czasu teraz myśleć o kimś innym wolała spędzić czas ze swoim najbliższym zwierzaczkiem na świecie. 

.♥. .♥. .♥.

No teraz trochę więcej tego. Mam na dzieję, że wam się bardziej podoba niż poprzednie 2 ... ♥ Pozdarwiam ...

Rozdział 2 - Myślała, że może spotka tam jakiegoś psa. Spotkała.

A to na początek. http://omfgdogs.com/


Po słowach mamy, pani pielęgniarka poprosiła ją i Naty aby już wyszły. Lekarz musiał zrobić kilka badań czy Rosali jest zdrowa czy jeszcze trochę musi leżeć w szpitalu.
Po krótkiej wizycie u lekarza Rosali musiała powiedzieć wszystko mamie.
Spytała doktora czy mogłaby wejść. Lekarz się zgodził.
Dziewczynka bardzo się ucieszyła !!! Opowiedziała wszystko po kolei. Rosalie mogła iść do domu.
Po kilku minutach pan lekarz puścił do domu dziewczynkę.

- Mamo? Czy moglibyśmy mieć psa? - zapytała dziewczynka z zaciekawioną miną.
- Nie... - odpowiedziała z uciszającym głosem mama.
- A dlaczego?
- No bo wiesz twój tata ma alergię na psy ...
- No wiem, a ty byś chciała mieć?
- No może ...

I tak skończyła się rozmowa matki z córką.

Aż w końcu minęło kilka lat i Rosali miała 11 lat. Pewnego wiosennego dnia wyszła na spacer, myślała, że może spotka tam jakiegoś psa. Spotkała. Tego samego co na basenie jak miała 6 lat.
Pies był w pudełku. Dziewczyna podeszła do niego i pogłaskała go po głowie.
- Ojej, jaki ty zimny... Choć zabiorę cię do domu. - powiedziała
Rosalie wzięła  psa na ręce i zabrała do domu.
Gdy mama spała, tata był  w pracy dziewczyna szybko i bardzo cicho ruszyła na palcach do kuchni, aby nie obudzić mamy. Gdy Rosalie razem z psem była już w kuchni, nakarmiła psa i pobiegła po schodach do swojej sypialni i tam się z nim bawiła. Zabawa była długa i bardzo ciekawa...
Ale niestety dziewczyna zamartwiła się, ponieważ słyszała jak mama wchodziła na górę. Rosalie wzięła psa pod kołdrę i powiedziała, żeby był cicho.
Mama weszła do pokoju i spytała :
- Co to za hałasy?
- A żądne po prostu ... GŁOŚNO CZYTAM !!!  - odpowiedziała dziewczyna broniąc swojego psa.
" Co ja  w ogóle wymyśliłam... " Pomyślałam.  Gdy mama wyszła z pokoju wzięłam psa i położyłam go na  ziemi. Pomyślała sobie " Czy może go jakoś nazwać " I coś wymyśliła. Miał na imię Ramzes.

Po kilku godzinach nadeszła noc. Dziewczyna wciąż po kryjomu trzymała psa w domu. Gdy zjadła kolację poszła na górę do psa.
Dała mu resztki jedzenia z kolacji ( których było dużo ) i położyła się razem z Ramzesem do łóżka spać.

~~~
No to kolejny rozdział. Mam na dzieję, że podoba wam się tak jak tamten. I komentujcie proszę was.
Aha no i dedykuję ten rozdział Katherinie Jackson . ♥♥♥

Rozdział 1 ~ Ale może ci ulży jak nam opowiesz - powiedziała Naty.

Pewnego razu młoda dziewczynka o imieniu Rosalie z mamą spacerowała po parku. Gdy spokojnie spacerowały nagle natknęły się na małą dziewczynkę ze swoją mamą, która miała tyle lat co Rosalie.
- Cześć - powiedziała zawstydzona dziewczynka.
- Cześć - odpowiedziała z uśmiechem Rosalie. - A tak w ogóle to jak się nazywasz ?
- Mam na imię Naty, mam 6 lat. Lubię zwierzęta różnego rodzaju, ale najbardziej interesuje się psami.
- Ej,  - przerwała jej Rosalie - ja też najbardziej lubię psy i też mam 6 lat.

I tak dwie 6-letnie dziewczynki polubiły się i były od dziś najlepszymi przyjaciółkami. Gdy minęła godzina dziewczynki razem z mamami, poszły na plac zabaw następnie na basen aby troszeczkę się popluskać. Gdy wspólnie minął czas obie dziewczynki musiały już się zbierać do domu.
Gdy pomału wychodziły z wody - żeby się nie poślizgnąć - Rosalie zobaczyła małego,pięknego i słodkiego szczeniaczka, który miał krótką i kremową barwę sierści. Miał  brązowe oczy i malutkie, opadające uszy.
Rosalie była tak zapatrzona w szczeniaczka, że aż nie chcąco poślizgnęła się i  wpadła do wody. Nie wiedziała jak płynąć do góry.
Dziewczynka zemdlała, a uratował ją ratownik oraz jego cudowny duży pies ratowniczy.
Gdy po zawiezieniu dziewczyny do szpitala obudziła się wystraszona i spocona, ponieważ śniła się jej baaaardzo nie miła sytuacja. Mama trzymając Rosalie za rękę szybko zapytała :
-  Co się stało
- Nic, nic ... - odpowiedziała.
Ale może ci ulży jak nam opowiesz - powiedziała Naty.
- No dobrze opowiem wam. - powiedziałam ze smutną miną i głową patrzącą w dół. - Śniło mi się, że miałam psa i nazwałam go Ramzes. Byłam z nim i z moją mamą na spacerze nad stawem, wtedy właśnie zdarzyła się to zdarzenie... Ramzes stał przy stawie i ktoś przechodził koło niego, był to mężczyzna. Pan niechcący popchnął psa i  Ramzes wpadł do stawu...
Dziewczynka po tych słowach rozpłakała się i nie dokończyła swojego snu. Ale na szczęście koleżance i mamie wystarczyła opowieść. Mama przytuliła Rosalie i mocno pocałowała w gorący policzek.
- Mam na dzieję, że takie zdarzenie ci się więcej razy nie przytrafi. - powiedziała mama.

~~~~~~~
Mam na dzieję, że się podoba xD  To mój nowy blog i mam także na dzieję, że ogółem wam się podoba.
.♥. .♥. .♥.
Przepraszam, że tak krótko ale chyba wam się podoba.